Post autor: jeda » 13 gru 2010 21:10
Witam
I ja pragnę podzielić się podobnym przykrym doświadczeniem jak Pan Andrzej. Wygląda, jakbyśmy byli podobnej budowy, bo ja także cierpię z powodu urazu prawej pięty. Podczas zakupu oceniłem buty jako wygodne choć "masywne". Były to buty polskiej firmy KrosSport a nazywały się Bieg (NN75). Kupiłem je z nartami w gdańskiej giełdzie narciarskiej w styczniu tego roku. Buty - Nówki. Zaraz pobiegłem... no może tak mi sie wydawało, bo to pierwszy raz w życiu. Wybrałem teren płaski, po plaży. I tak ż Gdańska do Sopotu dobiegłem ale miałem ogromny problem by wrócić. Bo na sopockiej ławeczce, po zdjeciu buta okazało się że to nie zwykłe uwieranie tylko pęknięty wielki pęcherz i poważne krwawienie. A ja musiałem wrócić do Gdańska... Nie opiszę com przeżył ale dotarłem. Potem dwa tygodnie gojenia i znowu biegnę i znowu to samo... I tak do wiosny. W sumie pobiegłem pięć razy a teraz, w grudniową sobotę, szósty i... ostatni. Pięta znowu krwawa więc moje pięty i buty o nazwie Bieg nie sa kompatybilne ;-). Odstąpiłem całosć koledze, który ma o dziwo mniejsze problemy. Czyli to raczej moja anatomia a zapewne także wadliwa technika poruszania się. No cóż, bieganie jest kapitalne, co zauważałem zawsze do trzeciego kilometra trasy. Zatem z pewnością do niego wrócę ale jak dobiorę odpowiednie buty. Tylko teraz, gdy sprzedałem mój komplet, muszę lepiej trafić. Będę wdzieczny za sugestie i rady. Pozdrawiam wszystkich NartoBiegaczy!
Damian
Witam
I ja pragnę podzielić się podobnym przykrym doświadczeniem jak Pan Andrzej. Wygląda, jakbyśmy byli podobnej budowy, bo ja także cierpię z powodu urazu prawej pięty. Podczas zakupu oceniłem buty jako wygodne choć "masywne". Były to buty polskiej firmy KrosSport a nazywały się Bieg (NN75). Kupiłem je z nartami w gdańskiej giełdzie narciarskiej w styczniu tego roku. Buty - Nówki. Zaraz pobiegłem... no może tak mi sie wydawało, bo to pierwszy raz w życiu. Wybrałem teren płaski, po plaży. I tak ż Gdańska do Sopotu dobiegłem ale miałem ogromny problem by wrócić. Bo na sopockiej ławeczce, po zdjeciu buta okazało się że to nie zwykłe uwieranie tylko pęknięty wielki pęcherz i poważne krwawienie. A ja musiałem wrócić do Gdańska... Nie opiszę com przeżył ale dotarłem. Potem dwa tygodnie gojenia i znowu biegnę i znowu to samo... I tak do wiosny. W sumie pobiegłem pięć razy a teraz, w grudniową sobotę, szósty i... ostatni. Pięta znowu krwawa więc moje pięty i buty o nazwie Bieg nie sa kompatybilne ;-). Odstąpiłem całosć koledze, który ma o dziwo mniejsze problemy. Czyli to raczej moja anatomia a zapewne także wadliwa technika poruszania się. No cóż, bieganie jest kapitalne, co zauważałem zawsze do trzeciego kilometra trasy. Zatem z pewnością do niego wrócę ale jak dobiorę odpowiednie buty. Tylko teraz, gdy sprzedałem mój komplet, muszę lepiej trafić. Będę wdzieczny za sugestie i rady. Pozdrawiam wszystkich NartoBiegaczy!
Damian